Mili Państwo.
Myślałem, ze nic nie przebije dzisiejszego newsa o zatopieniu statku, który zboczył z kursu i ścieżki.
A jednak myliłem się...
Otóż sensacją wieczoru jest wybicie szamba na blogu pewnego pisarza, każącego się tytułować Coryllusem.
Ale zacznijmy od początku:
Najpierw dyrektor pewnego liceum w Błoniu zrezygnował z prelekcji pisarza, prawdopodobnie w obawie o jego zdrowie, a może nawet i życie. Nie będę do tego wracał, rzecz jest dokładnie opisana i z pewnością przejdzie do annałów hańby szkolnictwa polskiego :
http://coryllus.salon24.pl/379990,dzieci-peerelu-ksiazka-zakazana
ale również i tutaj znajduje się kilka smutnych refleksji związanych z tym bezprecedensowym wydarzeniem z pogranicza dobrego smaku i złej karmy: ( oczywiście nie mam na myśli karmy dla psa - bez przesady ) :
http://pantryjota.salon24.pl/380024,straszny-sen-i-zgile-jajo-czyli-dlaczego-nie-warto-byc-pisarzem
Zestresowany pisarz zwołał więc coś w rodzaju konferencji prasowej, pod pretekstem omówienia sytuacji polskiego ziemiaństwa w czasach zaborów, a osobliwie rozmieszczenia dworów w odległości nie pozwalającej na inwigilację:
http://coryllus.salon24.pl/381232,spotkania-z-czytelnikami-sa-najlepsze-na-swiecie
Nie może być kwestią przypadku, że uczestników spotkania było dokładnie 36, czyli 3 x tylu, ilu apostołów wokół Jezusa na pamiętnym ostatnim wieczornym przyjęciu. Fakt, że większośc z nich to przyjaciele i znajomi prelegenta uwidacznia nam, że pisarz dorobił się szerokiego grona wiernych wyznawców, wśród których niebagatelną rolę odgrywa niejaki pan Kazio, zabierający głos z końca stołu.
Okoliczności zdarzenia opisane są tutaj:
http://lubczasopismo.salon24.pl/kasandra/post/381176,spotkanie-z-coryllusem
Przy dłuuugim stole zasiadło w wygodnych fotelach 36 osób, w dużej części znajomych Coryllusa, a na miejsce szczycie stołu zajął on sam i zaczął mówić o polskim ziemiaństwie kresowym.
Tak mną wstrząsnął ten opis, że poczułem silne wzmożenie i skomentowałem wydarzenie jak potrafiłem mając nadzieję, że pisarz nie zauważy. Tym bardziej, że przecież od dawna wie, że ze mną nie da się pogadać tak, żeby nie wyjść na głupka.
Ale był czujny i oto efekt:
Na niebiesko cytaty z opisu spotkania pióra niejakiej Elig ; na czerwono mój komentarz ; na czarno - kursywą usiłowania Coryllusa, nazwanego również w przywołanym tekście COTYLLUSEM.
Cotyllus i legion 36 znajomych
Na całej tej przestrzeni rozrzucone były dwory ziemiańskie tworzące, zdaniem Cotyllusa,
Też ładnie :))
Po takiej relacji serce rośnie
" Ciekawe były wypowiedzi pana Kazia z drugiego końca stołu "
" Pod koniec spotkania dyskusja przybrała swobodny charakter, luźno związany z głównym tematem. Omawiano n.p. twórczość Leopolda Tyrmanda i próbowano ustalić, czy był on "podstawiony" przez komunistów "
Czy to pan Kazio rzucił hasło " sprawdzam " ?
Ale co sugerujesz; że nie było tych dworów w Polsce, czy że nie były rozrzucone na dużej przestrzeni? Postaraj się o prostą odpowiedź. To możliwe, wierz mi.
Problem nasycenia połaci dworami nie interesuje mnie.
Spodobał mi się " Cotyllus " - nowa wersja pseudonimu artystcznego, która od razu skojarzyła mi się z wodzem rzymskim i jego sznurowanymi butami.
No i zafascynował mnie pan Kazio z końca stołu.
A także powiązanie Tyrmanda z hermetyczną organizacją sieciową.
36 znajomych za stołem to też nie byle co.
Gratulacje.
Może przyjdź na następne spotkanie. Nie czepiaj się jednak Kazia, bo możesz wyjść przed czasem.
Nie cierpię tłumów, więc chyba nie przyjdę.
Ale dziękuję ze ostrzeżenie przed Kaziem.
I kiedy myślałem, że na dziś starczy, pojawiło się to:
http://coryllus.salon24.pl/381308,seks-w-kanalach-czyli-ostatni-film-agnieszki-holland
Tak mną wstrząsnął ten felieton, że zapomniałem o banie i napisałem krótki komentarz, który o dziwo ukazał się, bo widać przegapiłem kolejną amnestię:
zamknij właz
Biedaku.
Znów się popisałeś jak to tylko Ty potrafisz.
No ale nic dziwnego, ekspert od seksu musi również znać się na seksie w kanałach.
Wyrazy głębokiego współczucia i obrzydzenia zarazem.
Autor chyba jednak uznal mój wpis za niewiele wnoszący do dyskusji, bo banując mnie po raz kolejny odgryzł się jeszcze na pożegnanie tak:
Precz chamie.
Niby drobiazg i gdyby chodziło wyłącznie o mnie , pewnie nie napisałbym kolejnej notatki o durnowatym pisarczyku, którego zapewne nie stać na wywózkę nieczystości z posesji i dlatego raczy blogosferę swoimi wynurzeniami od Sasa do Holland. Ale Coryllus to wyjątkowy szkodnik, gdyż wpisuje się tym swoim "pisarstwem" doskonale w nurt obrzydzania rodactwu wszystkiego tego, z czego normalny obywatel ma prawo być dumny. Kiedyś ubliżał Polańskiemu, depecjonował osiągnięcia W.Allena, zawsze wylewa pomyje na Wajdę, a teraz przyszedł czas na panią Holland.
Filmu rzecz jasna nie widział bo do kina nie chodzi, ale przeczytał gdzieś, że pokazują w nim seks w kanałach.
A że seks kojarzy się pisarzowi (jako byłemu redaktorowi działu spraw łóżkowych pewnego pisma dla nastolatków ) dwuznacznie, to "przejechał się" po kandydatce do Oskara jak po burej suce, dając upust swoim obsesjom w swoim stylu :
Może lepiej podsumujmy – Przemek Wałęsa jest koneserem cygar, Miecugow udaje, że ma raka i na tym raku usiłuje się lansować, a pani Holland sprzedaje holocaust poprzez pieprzenie w smrodliwych ciemnościach i opowiadanie o tym.
Tylko najwyższym wysiłkiem woli powstrzymuję się przed obrzuceniem tego ( ...... ) stekiem wyzwisk, choć zdaję sobie sprawę, że żadne nie będzie oddawało w pełni jego całej obrzydliwości.
Mam tylko nadzieję, że dyrekcje szkół przed kolejnym zaproszeniem pisarza nie zaniedbają choćby pobieżnej lektury jego bloga, bo jak to ktoś kiedyś powiedział, takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie.
A młodzież przed osobnikami tego typu powinna być znacznie bardziej chroniona niż przed "występami " nawet najbardziej obscenicznego ekshibicjonisty.
Jak pozmywam naczynia to zerknę, czy Państwo się ze mną zgadzacie.










