O kurde, prawie bym zapomniał napisać od dniu kota....
A przecież miałem ich już łącznie siedemnaście.
W dobrych czasach 6 dorosłych równocześnie, a teraz zostały cztery.
Najdłużej żyła kocica Japa - znaleziona jako ślepe kocie i odkarmiona pipetą. Osiągnęła pełnoletność męską, choć była damą.
Najkrócej Szpulka, która umarła prawdopodobnie na skutek zatoru.
O kotach mógłbym napisać tak długą notatkę, że nikt by nie miał cierpliwości doczytać jej do końca.
Więc może tylko krótka historia kocicy Fifki, która w tym roku skończy 11 lat:
Pażdziernik 2001, idę przez park, ziąb, ale nie pada. Sporo ludzi spaceruje. Nagle z krzaków wypada coś małego, futrzanego, podbiega z głośnym miauczeniem do moich nóg, przez chwilę patrzy mi w oczy, po czym wspina mi się po nodze, siada na ramieniu i wtula w kark i szyję.Trochę zgłupiałem i zacząłem do niej przemawiać,-spytałem czy ma zamiar tak siedzieć. Nie zaprzeczyła, więc poszliśmy dalej już razem. Była bardzo malutka i trzęsła się z zimna, więc po kilkudziesięciu metrach takiego spaceru wziąłem ją pod kurtkę i doszliśmy do domu. Oczywiście została, mimo początkowych animozji z pozostałą czwórką. Potem chodziła za mną jak szczeniak, słuchała poleceń, spaliśmy razem. Znajoma weterynarz zasugerowała, że być może jest ona czyjąś reinkarnacją, a mnie bardzo odpowiada ta filozofia, bo choć jestem osobą z gruntu ateistyczną, to wierzę w jakiś wyższy porządek...Przez 4 lata nie bardzo mogła pogodzić się z moją psicą, owczarkiem niemieckim, ale pewnego roku, dokładnie w wigilię nagle zapałała do niej wielką miłością i tak już zostało aż do śmierci zuni.Teraz ma nową sunię a nawet dwie i choć kocica jest lekko autystyczna, to żyją w niezłej komitywie.
Oczywiście wszystkie moje kotki i koty są sterylizowane i kastrowane. Choć kiedyś, dawno temu miałem przyjemnośc zajmować się szóstką maluchów. No ale wtedy miałem tylko dwa koty, tzn parkę i nie upilnowałem.
Ale to było 30 lat temu...
Kończąc tę notkę pisaną na szybko zapraszam do galerii na górze. Zdjęć mam tysiące, więc wybrałem jak leci.





