Jest już w Warszawie ulica Kubusia Puchatka, to dlaczego nie postawić pomnika misiowi ?
http://www.joemonster.org/art/11389/Mis_Wojtek_polski_zolnierz
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,11163776,Bedzie_pomnik_misia_w_Warszawie_.html
Co prawda pomników Ci u nas dostatek, ale jeśli miałbym wybierać między pomnikiem misia i Kaczyńskiego, to oczywiście wybrałbym misia.
Chrzest bojowy przeszedł Wojtek pod Monte Cassino.
"Jego oddział miał wtedy dużo roboty z dowożeniem skrzyni amunicji dla artylerii. Było głośno, wybuchały pociski, strzelali i do nich strzelano. Za to miś spokojnie obserwował jak żołnierze przenoszą skrzynie... aż w końcu, któregoś dnia nie wytrzymał, chwycił jedną i wyładował z samochodu. Potem nosił je razem z innymi, aż do zwycięstwa 18 maja, kiedy Polacy na szczycie wzgórza zatknęli biało - czerwoną flagę."
A gdzie przeszedł chrzest bojowy Kaczyński ? W Gruzji ?
Bez żartów.
"Wojtek jadał razem z żołnierzami i spał z nimi w namiocie. Kiedy urósł, dostał własną sypialnię w dużej drewnianej skrzyni, nie lubił jednak samotności i często w nocy chodził przytulać się do śpiących w namiocie żołnierzy."
A Lech spał w namiocie z żołnierzami ? No właśnie....
"Pamiętał o swoich korzeniach - reagował gdy ktoś mówił do niego po polsku, a dawni żołnierze odwiedzali go i mimo ostrzeżeń pracowników zoo przechodzili przez kraty żeby znów uprawiać zapasy ze swoich potężnym druhem, czy poczęstować go piwkiem czy papierosami. W Zoo był aż do śmierci w 1963 roku. "
Czy ktoś przychodził do Lecha żeby uprawiać z nim zapasy i częstować piwkiem czy papierosami ?
Szkoda gadać, Wojtkowi należy się pomnik jak kotu Whiskas.
I gdyby ogłosić publiczną zbiórkę pieniędzy na dwa "konkurencyjne" pomniki, to tak sobie myślę, że Wojtek wcale by nie stał na straconej pozycji. W każdym razie ja zgłaszam akces i to nie tylko dlatego, że mój dziadek w randze kapitana broni pancernej słuzył całą wojną w Edynburgu..
A co z tym Cejrowskim, pewnie ktoś spyta o związek.....
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/536112,Usunac-gnijaca-sliwke-Cejrowski-o-Czubaszek
Związek jest taki, że gdybym miał wybierać z kim chciałbym mieszkać na bezludnej wyspie i miałbym do wyboru Kaczyńskiego, Cejrowskiego i Czubaszek, to wybrałbym tę ostatnią i to nie ze względu na płeć czy urodę. I to mimo że pali, czego nie znoszę.
Imiennik bohaterskiego Wojtka powiada np. tak:
"Jest grupa osób niegłupich... Nie jestem głupią osobą, a uważam w sercu, że to Ruscy strącili ten samolot, natomiast Tuski próbują to kamuflować – tak uważam i dopóki nikt mnie nie przekona, jestem podenerwowany tym faktem, bo Katyń też kamuflowano, również rękami Polaków. Ruscy kamuflowali rękami Polaków przez dziesiątki lat. I krzyże katyńskie sprzątali z cmentarzy. Ja mam poczucie, że drugi raz dzieje się to samo."
A pani Czubaszek mówi tak:
Co myśmy, Polacy, takiego złego zrobili – pyta dzisiaj czytelniczka „Faktu” – że mamy takich reprezentantów na górze?
Pierwsza odpowiedź, jaka się nasuwa, to że dokonaliśmy złego wyboru.
Więc ja (hipotetycznie) dokonałem takiego jak dokonałem w kwestii bezludnej wyspy, a Państwo możecie oczywiście decydować wedle swojego uznania, a nawet sumienia.
P.S.:
Ponieważ notatka poświęcona jest głównie misiowi, wybaczą Państwo mam nadzieję, ze nie zamieściłem zdjęć Lecha Kaczyńskiego, Marii Czubaszek i Wojciecha Cejrowskiego. Jakoś nie pasowały mi do misia..



2)pobyt na tej wyspie byłby dość ekstremalnym przeżyciem a P.Cejrowski jest podróznikiem więc łatwiej by było z nim przetrwać - zdobywanie jedzenia i obrona przed drapieżnikami, budowa schronienia etc...
3) nie pali - więc nie zadręczałby mnie tym, ze nie ma papierosów a wręcz przeciwnie - może bazując na swoim doświadczeniu jako podróznik - sam by mi skombinował jakieś rośliny (tytoń) które by się nadawały jako zastępstwo papierosów (ja palę :D papierosy nałogowo)
No ja bym się kierowała w tej sytuacji zdecydowanie rozsądkiem - nie emocjami :)
Pozdrawiam :)